Wróciłam z Katowic i zaraz potem pojechałam do Łodzi na Salon Ciekawej Książki.
Podpisałam trochę książek, pozowałam do „zdjęć z misiem”, a potem, ciesząc się, że z Łodzi mam względnie blisko do domu (tylko czemu teraz tak długo się jedzie?!) porobiłam zakupy. :-)
W Katowicach zresztą też wylazł mój zakupoholizm, choć fakt, że będę musiała wieźć przez pół Polski parę kilo książek sprawił, że się ogarnęłam.
Autograf Pani Olgi Tokarczuk zdobyłam jeszcze w Krakowie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Spam będzie usuwany.